Dobór naturalny w walce o byt cz. 4

Nawet wtedy, gdy matka wszystkie swe dzieci bez różnicy wychować pragnie, wśród trudnych warunków życia dzikich ginie ich tak znaczny procent, że najprawdopodobniej z natury słabowite i wątłe nigdy do dojrzałości nie dochodzą. Jeżeli nie umierają natychmiast po urodzeniu, to jednak twardych warunków życiowych długo przezwyciężać nie mogą. W prowincjach hiszpańskich, gdzie życie Indian nie jest tak ciężkim i gdzie oni nie potrzebują swych dzieci zabijać, napotyka się często kaleków, karłów, niemych głuchych i niewidomych”. Nadmienia dalej, że po wielkich epidemiach następuje czas wielkiej zdrowotności, gdyż przeważnie sprzątają one jednostki słabe i wątłe. Nie uważa tego za niemożliwość, by przez dobór powstał nowy, doskonalszy gatunek ludzi tak, jak się to dzieje u zwierząt. Ponieważ jednak, chcąc w ten sposób rodzaj ludzki udoskonalić, należałoby wszystkie liche okazy skazać na bezżenność i bezdzietność, nie jest rzeczą prawdopodobną, by się taka hodowla kiedykolwiek rozpowszechniła.

 

One Response to “Dobór naturalny w walce o byt cz. 4”
  1. Reklama says: